piątek, 30 stycznia 2015

Wpadki / wypadki, co nas próbuje skruszyć

Wynajmowane mieszkanie na Pradze. Godzina ... spania. Mrok pokoju rozświetla tylko światło nocnej lampki. Śpi młody (na brzuchu taty), śpi i czuwający nad nim "strażnik".
"<łubudu>"
"- Gdzie Franek?" (wpada wystraszona kobieta z kuchni)
"- Śpi"
"- Jak śpi? Gdzie Franek pytam? Gdzie dziecko zgubiłeś?"
"- ... nooo spał tu jeszcze przed chwilą ..."
" ..."
"- Żeby dziecko za kanapę wpadło ... co za nieodpowiedzialny człowiek"

Za kanapę, pod kanapą ... było nieco tych niefortunnych upadków. Głównie spowodowane migracją śpiącego rycerza podczas snu.

Zęby mleczaki! Rozśmieszą bez powodu i rozmiękczą do łez. Te dają nam w kość od 4-go miesiąca (i nie chodzi tu o kwiecień).

Pierwszy kurczak. Tak łapczywie jedzony, że niestrawiony wraz z inną zawartością pokarmową, przerywając sen sieje zniszczenie na 3 kompletach pościeli. Do rana śpimy pod kocami. Konwulsje rodem z "Egzorcysty" bezceremonialnie obchodzą się z kilkunastokilogramowym ciałem małego roczniaka. Siła trzewi wręcz miota Frankiem.

Metrowej wysokości podest na placu zabaw. Obrót w pozycji siedzącej i ... zabrakło 30cm podłoża aby zmieścił się drugi pośladek i pulchata łapka (a 'ma ma' ostrzegała!). Upadek na plecy. Dość mocny, choć zamortyzowany przez nogę, która ugrzęzła w siatce z liny. Ten plac zabaw - spalony!

Gumka w nosie (już było).

Lądowanie w "Sekwanie" (między gondolą a lądem), ale "na sucho" - zmoczył i obił się tylko 'ta ta' zanurzając do piersi w wodzie. Syn suchy choć wystraszony.

Spotkanie ze ścianą w hali przylotów (ojciec się zmieścił w drzwi, dziecko przenoszone "na takim baranie" już nie, bo framuga drzwi była obniżona nieproporcjonalnie do wysokości pomieszczenia). Barani pochód za tłumem.

70cm długości "zimne ognie". Dużo radości na balkonie przed snem, przynajmniej, dopóki pulchata prawa łapka nie chwyta ponad lewą ręką trzymającą 'dzz dzz' w bezpiecznej odległości zaciskając się na pręcie. Niestety trafia zbyt wysoko - na fragment dopiero co wygaszonego 'zimnego' ognia. Altacet, Alantan, trzy poprzeczne pręgi przez dłoń. Łapka (dłoń) ma 'ku ku' i wymownie bezużyteczna, nie bierze udziału w żadnych zabawach aż do następnego wieczora.

Glu10 (czyt. gluten) - coś co zawsze było w pszenicy i zbożach, jednak nigdy tak toksyczne jak obecnie.

Laktoza (czyt. mleko) \ kazeina (czyt. białko mleka) - coś co od wieków stanowiło podstawę budowy dobrych kości u dzieci. W ostatnim czasie jak wiele - również o wyewoluowanym składzie.

Glukoza/Fruktoza/Cukier - o ile to cukier złożony to dobra pożywka ale dla "Candida albicans". Każdy to ma, nie każdy wie. Jeśli cukier prosty - znacznie już lepiej.

Fenole - odpowiedzialne za nadaktywność, czerwone uszy, głupawki, wybudzanie w nocy, pocenie nocne. Rozwiązanie: Dieta Feingolda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz skomentować? Komentuj! Jednak strzeż się własnej głupoty i próżności.