Krótko i bez wstępu:
- mowa - choć mamy tego już trochę (patrz słownik w poście 'Frankowa podróż'), to cały czas jest to za mało jak na podręcznikowe standardy
- zabawa spontaniczna (choć pojawia się coraz więcej tego)
- zabawa pozorowana (choć aktualnie, ludziki piją wodę, jedzą z Frania miski, całują się, jeżdżą konno, zjeżdżają ze zjeżdżalni dla samochodów)
- okiełznanie trampoliny - nogi są nieposłuszne i każdy "skok" w górę musi być ze wspomaganiem asystenta/asystentki (staw skokowy nie wie jeszcze o co w podskoku chodzi)
- siadanie "po turecku", zamiast w pozycji z podkulonymi nóżkami rozdzielonymi tyłeczkiem - tzw. "W" (już niepolitycznie jest mówić "po turecku" - teraz siada się na kokardkę)
- nie chodzenie na palcach (stymulacja nerwów głębokich)
- ostatnio z uwagi na zmniejszoną aktywność fizyczną na powietrzu trudno nam się wyciszyć i zasnąć wieczorem
- z trudem omijamy stoiska Grycana
- z mniejszym już trudem frytki w McDonalds - teraz lepsze frykasy mamy w domu
- z trudem skupiamy się w przypadku dużej ilości bodźców (dużo zabawek umieszczonych w zasięgu)
- z trudem opanowujemy emocje przy ulubionych bajkach
- samoistne okazywanie empatii (choć poproszony zawsze uraczy buziakiem lub oszczędnym/zdystansowanym "tulaskiem")
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Chcesz skomentować? Komentuj! Jednak strzeż się własnej głupoty i próżności.