Poza wymownie artykułowanymi 'ma ma' i 'ta ta' w zasadzie trudno mówić o 'mowie' Frania. Od czasu wprowadzenia diety pojawiło się wiele jednosylabowych dźwięków, jak choćby 'da' oznaczające 'daj'. Nie jest ono jednak wykorzystywane samodzielnie w kontekście jakiejś sytuacji, a jedynie po wcześniejszym upomnieniu przez Franiowego rozmówcę: "Co trzeba powiedzieć? Mama/Tata daj!". To wymuszanie zastosowania tej frazy w odniesieniu do konkretnej sytuacji jest bardzo znaczące, ze względu na podkreślanie wagi mowy w procesie komunikowania potrzeb. Za każdym razem, upomniany słowami "powiedz: tata daj!', Franio zaczyna swoją mantrę od 'ma ma', następnie przechodząc przez 'ma ta' do 'ta ta'. Widać, że w zakresie oralnego komunikowania potrzeb Franio wymaga jeszcze wsparcia.
To delikatne przejście przez 'ma ta' wyraźnie wskazuje, że jest problem z torowaniem głosek. Co za tym idzie (a być może nawet jest źródłem) Franio ma problem z określeniem osobowości rozmówcy w przypadku gdy pyta o samego siebie - czyli takie 'ja osobowe'. A więc gdy tata pyta "gdzie jest tata?" lub "gdzie jest Franio?" to jest wymowne poszukiwanie w pomieszczeniu kogoś, kto by się do tego opisu nadawał. W chwilach większego skupienia udaje się ten podmiot wskazać paluchem wraz z wymownym "du". Są jednak i trudniejsze chwile, gdy np. chęć stania się posiadaczem upragnionego przedmiotu jest tak wielka, że rozprasza całą Frania uwagę, co skutkuje "dziuganiem" palcem po wszystkich w pomieszczeniu aż trafi się na właściwą osobę.
Planowanie ruchu. Tatowy konik :) Obecnie w tym obszarze jest znaczna poprawa. Nie da się ukryć, że dużą rolę tu odegrało pokazywanie konsekwencji jakiegoś niewłaściwego ruchu (np. pochylenie się do przodu stojąc na krześle grozi upadkiem). Wcześniej było "rzucanie się w przepaść", aktualnie jest badanie czy osoba będąca w pobliżu wyłapie skoczka, czy też trzeba zakomunikować potrzebę zejścia z podwyższenia. Tak samo widać już coraz większe postępy w chodzeniu po schodach krokiem naprzemiennym bez asekuracji (ściana / poręcz / "opiekun"). Co prawda jest cały czas to zależne od wysokości schodka i jego głębokości, jednak coraz rzadziej zdarza się postawienie stopy w połowie schodka (nawet przy ruchu dostawnym). Co dziwne, OD ZAWSZE Franek wiedział, że jeśli trzeba założyć np. kurtkę to, z ręki która wchodzi w rękaw , trzeba przełożyć zabawkę lub przekąskę do drugiej (wolnej) ręki. Inną ciekawostką jest np. hasło "Franio, będzie niespodzianka!", które (choć jest już znacznie lepiej) owocuje szczelnym zakryciem oczu dłońmi (bo przecież podglądać nie wolno!), jednak do pewnego czasu powodowało utrudnienia w poruszaniu się (interakcję z przeszkodami). Inną ciekawostką jest np. to, że o ile do pewnego czasu trudno było Frankowi przewidzieć jak postawić stopę na schodach aby cała miała kontakt z podłożem, o tyle na tym samym etapie rozwoju pokonywał sznurową sztywną siatkę (taką drabinkę-pochylnię). Nadmienić należy, że przy tym ćwiczeniu dochodziły dodatkowe elementy jak utrzymanie równowagi na niestabilnym podłożu o małej powierzchni i czasem tylko trzech angażujących punktach podparcia (nieuwaga może kosztować upadek z około metrowej wysokości).
Kontakt wzrokowy. Niegdyś nieobecny zupełnie, nawet gdyby głowę Frania trzymać przed swoją twarzą. Wzrok był skierowany wówczas "przez osobę" lub obok niej z usilną potrzebą zrotowania głowy w ten sposób uwalniając ją z unieruchomionej pozycji. Aktualnie każde nawet najsubtelniejsze wezwanie "Franio popatrz (na mamę / tatę)!" jest realizowane przez kilku sekundowy (ale jednak!) kontakt wzrokowy. Bywa jednak tak, że trzeba na ten kontakt poczekać (jeśli nie ponowi się prośby). Dzieje się tak w sytuacjach gdy Franio jest pochłonięty zabawą lub z pasją bada jakieś zagadnienie (np. jak tu zebrać krople wody z wanny do kubeczka). W takich przypadkach kontakt może nastąpić po dokończeniu czynności (czyli np. przeniesieniu kilku kropel na paluszku do kubka).
Taka usilna potrzeba dokończenia jakiegoś działania może wynikać z ilości uwagi jaką Franek poświęca na to działanie. Innymi słowy, jeśli czynność jest rutynowa (ale bez oznak uzależnienia!) nie trzeba całej uwagi jej poświęcić. Jeśli jednak Franek odczuwa, że to działanie to epokowe wydarzenie i będzie ono miało wpływ na losy ludzkości, to trudniej wyrwać się wówczas z jego magicznego pola. Tato to rozumie bo miewa podobnie ;)
Z tym słuchaniem komunikatów i reagowaniem zgodnie z oczekiwaniem nieodłącznie jest związana koncentracja. Tu deficyty widać co przy okazji wizyty do orzeczenia o niepełnosprawności skwitował pan psycholog słowami "Proszę popatrzeć! Spokojne śliczne dziecko, piękne oczy autystyka, a ile się dzieje? Tam cały czas trwa przetwarzanie. Mózg pracuje na najwyższych obrotach." Na koncentrację uwagi niestety znamy jeszcze niewiele technik. Za kilka dni zaczynamy terapeutyczne słuchanie (nadmieniłem o zakresie i zaletach w innym poście) i w nim pokładamy wiele nadziei ... i obaw (bo wymagać to będzie siermiężnej antyelektronicznej musztry).
Chodzenie na palcach. Tu bez kapci niestety jest coraz gorzej ostatnio. Związane jest to z dostymulowywaniem nerwów głębokich (te w okolicy paluchów stóp widać są najbardziej podatne). Upomnienie "Franio, ale nie chodzimy na paluszkach!" zawsze działa, co jest przez Franka w przerysowany sposób okazywane poprzez stanięcie na pełnych stopach wraz z przykucnięciem kuperka (czyli taki "kucak" nam wychodzi). To samo dotyczy siadania w pozycji 'W' (jak nam to ładnie pani fizjoterapeutka określiła). Na komendę: "Franio, ale trzeba ładnie usiąść bo będą nóżki krzywe jak u wujka Jacka Kamińskiego!", Franio usiądzie poprawnie, choć za jakiś czas podczas zabawy nieświadomie powróci do niekorzystnego układu nóg (pozycja na kolanach z rozjechanymi stopami na boki, rozdzielonymi kuperkiem). Kultywowanie tej pozycji faktycznie skutkuje, nie szpotawością kolan (jak to mama kiedyś była w zwyczaju powtarzać po babci), tylko rozjechaniem nóg w grubaskowe A począwszy od kolan. Inwestycja we wkładki 3/4 supinujące (czyli rotujące na zewnątrz) ma za zadanie zlikwidowanie tej dziecięcej dolegliwości. Tę nieprawidłowość postawy łatwo zaobserwować jeśli złączone nogi w pozycji stojącej powodują stykanie kolan a odstęp pomiędzy wewnętrznymi kostkami stóp. Gwoli wyjaśnienia "szpotawość kolan" wikipedia określa jako nogi prostowane na beczce - o takie o "()".
Franio potrafi pożegnać rozmówcę jeszcze przed rozpoczęciem konwersacji poprzez gest ręką "pa pa". Znaczy to: "Nie chce mi się z Tobą gadać!" lub "Chodźmy stąd - wieje nudą!" Bardzo szybko (ku zaskoczeniu rodziców) Franio opanował różnicę pomiędzy "pa pa", a "hello / hej" czyli klasyczne machanie dłonią, jednak w zależności od sytuacji, w dwóch różnych płaszczyznach. Obyło się tu bez tłumaczenia przez tatę układu kartezjańskiego - zadziałało wyjaśnienie mamy.
"Piątka" / "żółwik" lub "żółwik beczka i piąteczka". "Piątkę" lub "cześć" Franio znał od zawsze, a "żółwika" nauczyli kelnerzy podczas 8-dniowych wczasów w Egipcie.
Więcej grzechów nie pamiętam ...
"Piątka" / "żółwik" lub "żółwik beczka i piąteczka". "Piątkę" lub "cześć" Franio znał od zawsze, a "żółwika" nauczyli kelnerzy podczas 8-dniowych wczasów w Egipcie.
Więcej grzechów nie pamiętam ...
- KO NIEC -
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Chcesz skomentować? Komentuj! Jednak strzeż się własnej głupoty i próżności.